Kim jest Stig?

Jeżeli interesujecie się motoryzacją, chociaż w małym stopniu, to zapewne słyszeliście o Stigu. Ta postać pojawiła się brytyjskim programie motoryzacyjnym Top Gear i do dzisiaj budzi wielkie emocje. Wszyscy zastanawiają sie kim jest Stig i jak to się dzieje, że pomimo wielu lat emisji programu, do dzisiaj nie wiadomo, kto jest nim naprawdę? Nie wiecie, o czym piszę? Zaraz postaram sie to wyjaśnić, jednak musicie wiedzieć, że ten tekst nie będzie traktować o nudnych ubezpieczeniach samochodowych, ale o prawdziwej radości motoryzacji i brytyjskim humorze.

Kilka słów wyjaśnienia na temat Stiga: jest to postać pojawiająca się we wspomnianym wcześniej programie Top Gear. Zawsze ubrany w biały kombinezom( chociaż na początku był czarny, ale to nieważne…) i biały kask, Stig jest maszyną doskonałą służącą do testowania samochodów i wykonywania najbardziej karkołomnych zadań, zlecanych mu przez prowadzących program dziennikarzy( Jeremy Clarkson, Richard Hammond i James May). Stig nigdy nie powiedział ani słowa, ani nikt nie widział jego twarzy. Żeby było jeszcze zabawniej, co pewien czas w programie pojawiają się kuzyni naszego bohatera. Odróżniają się kolorami kombinezonu i krajami, lub zainteresowaniami. Dla przykładu: afrykański kuzyn Stiga był ubrany w biały kask i przepaskę tego samego koloru, a wietnamski w czerwony kombinezon. Wielu z nich została uśmierconych w toku programu, ale zawsze pojawiają się nowi, zupełnie jak gdyby powstawali w fabryce…

Największą zagadką Stiga jest oczywiście jego prawdziwa tożsamość. Od kilku lat media ogłaszają, że wiedzą kim jest Stig, jednak do dzisiaj nie można być niczego pewnym. Nawet książki, które wydał Ben Collins- podający się za Stiga i zbijający na tym fortunę- nie są do końca wiarygodne, gdyż stacja BBC nie potwierdziła, że to właśnie on był Stigiem. Nie ma się czemu dziwić, ponieważ tajemnica związana z tą postacią napędza mu wielu fanów i każdy zastanawia się kim może być Stig? Moim zdaniem wyszło to producentom zupełnie przez przypadek. Zapewne zamaskowanie kierowcy miało służyć skupieniu się tylko na jego umiejętnościach jazdy, ale dodatkowo dodało mu charakteru i wykreowało prawdziwą ikonę popkultury. W Wielkiej Brytanii każdy kojarzy te postać, a kubki z jego wizerunkiem i koszulki, sprzedają sie jak ciepłe bułeczki. Zabawna sprawa.

Postać Stiga prezentuje doskonale jak można robić ciekawy program dotyczący czegoś co nie interesuje wszystkich ludzi. Dla niektórych programy motoryzacyjne kojarzą się tylko z rozmowami o ubezpieczeniu samochodu i podobnymi nudami, ale Brytyjczycy pokazali, ze da się to zrobić w taki sposób, że nie potrzeba dużej wiedzy na temat silników, rodzajów zawieszenia, czy innych głupot związanych z samochodami. W Top Gear liczy się czysta zabawa i humor kreowany przez jego prezenterów i postać Stiga. Podoba mi sie takie podejście do programów tego typu i szkoda, że jeszcze nikt nie zrobił czegoś podobnego w Polsce. Brakuje nam telewizji z większą dawką humoru.

Zapewne nigdy nie dowiemy się kim naprawdę jest Stig, ale szczerze mówiąc, czy kogokolwiek to obchodzi? Mnie nie, ponieważ sama postać kreuje tyle humoru i jest ciekawa, właśnie przez to, że nie mamy pojęcia kim jest. Po co drążyć to na siłę i doszukiwać się prawdziwej tożsamości Stiga? Chyba tylko po to, aby sprzedać te informację mediom i zrobić szum medialny. Mnie to nie interesuje i wolę dobrze się bawić przy tym programie niż roztrząsać takie głupoty. Polecam wszystkim Top Gear, obejrzyjcie to, nawet jeżeli nie lubicie motoryzacji. Warto!

Opublikowano motoryzacja, samochody | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Skomentuj

Ach ta motoryzacja

Samochody nie są już niczym wyjątkowym i widuje się je na co dzień w tak wielkich ilościach, że na większości ludzi nie robią dużego wrażenia. Często bardziej jesteśmy zainteresowani wzrostem ceny ubezpieczenia samochodowego niż emocjami jakie kryją się za każdym samochodem. Moim zdaniem to trochę smutne, ponieważ gdzieś uleciał ten czar jaki miał w sobie samochód jeszcze 10 lat temu. Wtedy posiadacz auta czuł się jak król życia. Własne cztery kółka to niezależność i możliwość poruszania się gdzie się tylko podoba. Niestety dzisiaj emocje i odczucia coraz częściej przegrywają z bezduszną kalkulacją i kryzysem.

Kiedy samochody pojawiły się po raz pierwszy na drogach, to od razu budziły powszechne zainteresowanie. Oczywiście było też grono osób, które obawiało się nowego wynalazku, a nawet twierdziło, że jest on zbędny i szkodliwy. Sam nie wiem na jakiej podstawi dochodzono do tak dziwnych wniosków, ale kto zrozumie ludzi? Z początku na samochody mogli sobie pozwolić tylko najbogatsi i patrzono na nie, jak na kolejną ekscentryczną zachciankę burżuazji, która nie ma już co robić z pieniędzmi. Rzeczywiście z początku samochody, a dokładniej automobile, jak je wtedy nazywano, służyły głównie do rozrywki, jednak z biegiem czasu się to zmieniło. Auta stawały się coraz bardziej powszechne, jednak ich pozyskanie nie było takie proste.

Kiedy zakończyła się druga wojna światowa i władze w naszym kraju przejęli komuniści, to od razu stało się jasne, że posiadanie własnego samochodu będzie bardzo utrudnione. Nie chodzi tutaj o same ceny tych pojazdów w tamtych burzliwych czasach, ale raczej, o to, że Stalin wydał odgórny nakaz poruszania się środkami komunikacji miejskiej. Ludzie mieli podróżować w autobusach, tramwajach, a na dalsze podróże wybierać się pociągami. Szybko zdano sobie jednak sprawę, że w taki sposób nie pozyska się sympatii ludzi i kiedy towarzysz Stalin przeniósł się do lepszego świata, od razu rozpoczęto program mający na celu wyposażyć przeciętnego Polaka w samochód. To nic, że na wymarzone cztery kółka trzeba było się zapisywać z wyprzedzeniem. Zawsze istniała nadzieja, że w końcu się je otrzyma.

Tym sposobem doszliśmy do obecnych, kapitalistycznych czasów, kiedy samochody są teoretycznie na wyciągnięcie ręki, ale koszty ich utrzymania i poruszania się nimi stają się coraz większe. Wiem, że brzmi to zabawnie, ale co na to poradzić. Jeszcze trochę i na auto będą mogli sobie poradzić tylko najbogatsi ludzie, których nie będzie przerażać widmo wysokich cen paliwa, kosztów ubezpieczenia samochodu i innych wydatków z tym związanych. W pewnym sensie zatoczymy wreszcie koło, ale równocześnie może uda się nam poprawić kondycję Polaków. Szczerze mówiąc, w dużych miastach samochody i tak nie są nikomu potrzebne, ponieważ korki skutecznie ograniczają poruszanie się nimi, a koszty biletów komunikacji miejskiej są śmiesznie niskie. Pora, więc przerzucić się na coś innego.

Zmiany są nieuniknione. Kto wie, czy za kilkanaście lat samochody nie przejdą do takiego samego lamusa jak wcześniej dorożki? Trudno przewidzieć przyszłość, ale jednego trzeba być pewnym: cokolwiek by się nie stało, to ludzie zawsze znajdą jakiś sposób na przemieszczanie się. Jedne mogą być lepsze, a inne gorsze, ale na pewno nie będzie powrotu do dawnych długości podróży. Za bardzo przyzwyczailiśmy się do ciągłego ruchu.

Opublikowano motoryzacja, samochody | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , | Skomentuj

Za kilka lat nie pojeździsz

Paliwa ubywa z każdym dniem. Nie trzeba być wielkim znawcą ekonomii, aby zdawać sobie z tego sprawę. Wystarczy przejrzeć statystyki, aby zauważyć, że od początku duże wydobycia ropy, czyli jakoś od lat 30 XX wieku, zużyliśmy już prawie 70% zasobów! Nie będzie to jednak kolejny tekst traktujący, o tym, że paliwo staje się coraz droższe, a ubezpieczenia samochodowe coraz mniej opłacalne. W tym krótkim tekście zamierzam przekazać coś zupełnie innego, mianowicie to jak moim zdaniem będzie wyglądała motoryzacja za kilkanaście lat.

Przede wszystkim pożegnamy się ze wszystkimi superautami. Te palące hektolitry paliwa maszyny, będą musiały przejść do lamusa, ponieważ mało kogo będzie stać na jeżdżenie nimi. Eksperci szacują, że za jakieś 10 lat cena jednego litra paliwa może wynosić nawet około 20 zł, a niektórzy przekonują, że jedynym racjonalnym rozwiązaniem okaże się system wydawania benzyny na kartki. Wbrew pozorom takie coś może być bardzo dobre dla motoryzacji. Odświeży trochę rynek, na którym z pewnością zapanują samochody na wodór i prąd, a stare konstrukcje opierające się na silnikach spalinowych pozostaną jedynie dla przyjemności. Nie pomyliliście się w tym co przeczytaliście- jazda samochodami stanie się wielką przyjemnością.

Pierwsze obrazy takie podejścia są już dzisiaj spotykane. Mam tu na myśli bogatych ludzi, którzy kupują sobie potężne, lub sportowe samochody jedynie w celu jeżdżenia nimi raz na tydzień, dla przyjemności. Na co dzień podróżują zupełnie innymi pojazdami albo nawet rowerami, w celu propagowania zdrowego sposobu życia, ale raz na jakiś czas pozwalają sobie na nutkę ekstrawagancji. To bardzo ciekawa idea, która mi się podoba. Dodaje ona tym świetnym samochodom( Porsche, Ferrari, Maserati itp.) dużo magii, którą tracą, kiedy widuje się je na drogach w zwykłe dni. Paradoksalnie więc, wzrost ceny paliwa może przyczynić się do doceniania samochodów, a nie traktowania ich przedmiotowo.

Nie zdziwię się, jeżeli sporo osób spośród tych, którzy czytają ten tekst, nazwie mnie psychopatą, maniakiem i tym podobnymi epitetami. Teraz opisywane przeze mnie podejście może się im wydawać czymś śmiesznym, ale już za kilka lat, z dużą dozą prawdopodobieństwa, sami zaczną myśleć podobnie. Ubezpieczenie samochodu staje się coraz droższe, paliwo idzie w górę, podobnie z kosztami utrzymania, więc w końcu trzeba będzie pomyśleć, o tym aby ograniczyć jazdę nim i podejść bardziej ekonomicznie do problemu. Obecnie potrzebujemy jeszcze benzyny, ale dzięki rozwojowi technologii, możliwe, że stanie się ona totalnie zbędna, a wszystko zastąpią silniki na jakieś inne paliwo albo prąd. Przed nami ciekawy okres, który zmieni nasze podejście do poruszania się i życia.

Samochody to dla wielu ludzi jedynie środki transportu, ale nie brakuje takich, którzy patrzą na nie w szerszy i bardziej bogaty sposób. Będąc szczerym sam jestem taką osobą i odwracanie głowy, kiedy zauważę jakiś ciekawy model, nie jest dla mnie niczym niezwykłym. Nie wierzę w to, że ludzie kupują auta tylko dlatego, aby się sprawniej poruszać. Dla mnie jest to coś więcej niż środek transportu, jest to spełnienie pewnych marzeń, które kiedyś uda mi się zrealizować. Zobaczymy jaki będzie ten samochód i jaka będzie ogólnie przyszłość motoryzacji. Nie można jej odmówić tego, że z pewnością będzie bardzo intrygująca i zaskakująca.

Opublikowano motoryzacja, samochody | Skomentuj

Zmiany w prawie jazdy

Koniec roku to prawdziwy szał we wszystkich ośrodkach szkolenia przyszłych kierowców. Zmiany w prawie jazdy jakie zapowiedziano na początek przyszłego roku, wprawiły ludzi w osłupienie i doprowadziły do prawdziwego szturmu na szkoły nauki jazdy. Jeżeli zamierzasz iść na prawo jazdy w przyszłym roku to przygotuj się na to, że wymarzony papierek będzie, o wiele trudniej zdobyć, a sam egzamin przejdzie spore zmiany. Czyżby, ktoś uwziął się na młodych kierowców?

Ubezpieczenia samochodowe stają się coraz droższe, paliwo idzie w górę, a tutaj jeszcze tak drastyczne zmiany w samym egzaminie na prawo jazdy. Cała sytuacja wygląda tak, jak gdyby ktoś z rządzących uwziął się na obywateli i postanowił oskubać ich z ostatnich pieniędzy. Nowe prawo jazdy będzie trudniejsze do zdobycia, a co gorsza ważne tylko przez pewien czas! Tak, dobrze przeczytaliście. Od przyszłego roku, jeżeli zdasz prawo jazdy to będziesz musiał, lub musiała je odnawiać co pewien czas, a dokładniej co 15 lat! To już jawne zagranie po kieszeniach kierowców, strach pomyśleć co urzędnicy mogą jeszcze wymyślić.

Sam egzamin, jak wspominałem będzie trudniejszy i zmieni się jego forma. Dotychczas odpowiadało się na pytania zamknięte, w formie testu. Teraz pytaniom będą towarzyszyć filmik, a czas na odpowiedź zostanie ograniczony tykającym zegarek. Można również zapomnieć, o powrocie do poprzednich pytań i skorygowaniu odpowiedzi, ponieważ taka możliwość zostanie usunięta. Mówiąc wprost: nowe testy będą opierać się na szybkości skojarzeń i szybkim analizowaniu sytuacji. Trochę tak jak na polskich drogach, ale nie mogę się pozbyć odczucia, że te utrudnienia są nakierowane, tylko i wyłącznie, na zbijanie pieniędzy na niezdających.

Żeby było jeszcze zabawniej, a wiem, że dla niektórych jest to śmiech przez łzy, nasi kochani urzędnicy wprowadzili kolejne obostrzenia dotyczące osób, które ledwo co zdały prawo jazdy. Przede wszystkim dotyczą one tzw. okresu próbnego. Od lutego, każdy kto zda prawo jazdy będzie objęty szczególną uwagą przez policję. Samochód takiej osoby będzie musiał mieć naklejoną nalepkę z zielonym liściem klonowym( stary pomysł, który powraca co pewien czas). To samo w sobie nie jest takie złe, ale o wiele głupiej brzmią zalecenia dotyczące przestrzegania prędkości. Np. na autostradzie taka osoba nie będzie mogła jechać szybciej niż 80 km/h. Moim zdaniem to totalny absurd, ale polscy urzędnicy nas do tego przyzwyczaili.

Chaos, który wybuchł przez te zmiany jest po prostu śmieszny i moim zdaniem totalnie bezsensowny. Jeszcze trochę i aby zdać prawo jazdy, trzeba będzie oddać 10 litrów krwi! Dlaczego państwo robi swoim obywatelom pod górkę, skoro wszędzie w Europie zdanie prawa jazdy nie jest żadnym problem? Odpowiedź jest jasna: dla pieniędzy! Politycy boją się, że może zabraknąć dla nas funduszy na renowację dróg, a więc zamierzają wycisnąć te pieniądze z ich użytkowników. Jest to żałosne i totalnie absurdalne. Jeżeli panowie i panie w sejmie będą tak przesadzać, to ludzie w końcu się zbuntują. Wzrastające ceny paliw i ubezpieczenia samochodu mogą ich w końcu do tego zmusić. Nie wiem jak Wy, ale ja nawet jeżeli zdam prawo jazdy to przesiadam się na rower.

Opublikowano motoryzacja, samochody | Otagowano , , , , , , , , , , , , | Skomentuj

Komunikacja miejska wraca do łask

Wszystko wskazuje na to, że komunikacja miejska wróci do łask. W czasach komunizmu każdy Polak marzył o tym, aby mieć swój własny samochód i nie musieć się gnieść w pociągach czy tramwajach. Włodarze PRL byli wtedy zdania, że obywatele mają jeździć komunikacją miejską, a nie samochodami- przejawem burżuazji i nowobogactwa. Dzisiaj mimo tego, że kupno samochodu nie jest już problemem, coraz większa liczba ludzi decyduje się na autobusy i tramwaje.

Nie ukrywajmy, że przyczyną takiego stanu rzeczy są wysokie koszta eksploatacji samochodów. Policzcie sami, uwzględniając ceny paliwa, koszty czyszczenia i napraw oraz sumy wydawana na ubezpieczenia samochodowe, ile kosztuje człowieka luksus jeżdżenia własnym pojazdem. Potem swoje wyliczenia zestawcie z kosztami biletów metropolitarnych, a dojdziecie do wniosku, że przepłacacie i to spore pieniądze. Samochody w miastach okazują się coraz bardziej nieprzydatne i niepotrzebnie obciążające domowy budżet. A wszystko to w imię luksusu. Niestety, gdy na świecie szaleje kryzys to trzeba o nim zapomnieć, a pieniądze przeznaczone na ubezpieczenie, własnych czterech kółek, o wiele bardziej przydałyby się na coś innego. Choćby na nową kurtkę dla dziecka. Po jej kupnie zostanie jeszcze sporo grosza, który będzie można zainwestować w bilety miesięczne.

Głównym argumentem przemawiającym za komunikacją miejską są koszta, ale to nie jedyny plus korzystania z jej usług. Moim zdaniem najważniejszym jest to, że jeżdżąc autobusami nie musimy obawiać się korków. To one dominując w większych miastach i utrudniają życie zwykłym mieszkańcom. Jeżeli będziecie, kiedyś w Gdańsku to spróbujcie przejechać przez jego centrum samochodem podczas godzin szczytu. Gwarantuje, że Wam się to nie uda, a po godzinie będziecie mieć ochotę zostawić swój pojazd w sznurze ciągnących się aut. Wasza złość może się jeszcze bardziej powiększyć, gdy obok Was bez problemu przemknie bus pasem autobus, a po szynach przejedzie tramwaj. One nie muszą stać w korkach.

No dobrze, a czas? Duża ilość osób narzeka na to, że autobusami i innymi rodzajami komunikacji miejskiej jeździ się strasznie wolno i mają one dziwny zwyczaj spóźniania się wtedy, gdy są potrzebne. To prawda, ale będąc szczerym, czy musimy się zawsze śpieszyć? Moim zdaniem nie, poza tym podczas jazdy autobusem zawsze można poczytać książkę albo posłuchać muzyki, a kiedy prowadzimy własny pojazd to najczęściej musimy się skupiać na drodze i pędzić bo przecież się spóźnimy. Komunikacja miejska może, więc leczyć obyczaje. Oczywiście pod warunkiem, że nie wpadniemy w niej na śmierdzących jegomości lub chuliganów, ale to może przytrafić się nam wszędzie.

Wraz z rosnącymi z roku na rok kosztami życia, decydowanie się na komunikacje miejską zamiast wydawanie swoich pieniędzy na ubezpieczenie samochodu może stać się jedyną opcją na godne życie. Nie zamierzam nikogo zmuszać na siłę do porzucania samochodu jedynie wskazuje na to, że czasami można zaoszczędzić i zmienić swoje życie na lepsze przy małym nakładzie kosztów. Pamiętajcie tylko o tym, że jeżdżenie komunikacją miejską latem może być strasznie nieprzyjemne, ale w końcu nie ma róży bez kolców.

Opublikowano motoryzacja, samochody | Otagowano , , , , , , , | Skomentuj

Prawo jazdy bardziej wymagające

Mój brat powiedział mi kiedyś, że zdanie prawa jazdy to trudna sprawa. Samo kupno samochodu to już tylko kwestia pieniędzy. Każdy może je dostać od banku w formie kredytu lub pożyczki, ale zdanie prawka najczęściej nastręcza problemów. Co gorsza od przyszłego roku, ten trudny egzamin ma być jeszcze trudniejszy w celu wyeliminowania z ruchu drogowego osób, które zdają go dzięki łutowi szczęścia.

Firmy trudniące się udzielaniem ubezpieczenia samochodowego mogą przeżyć spadek zainteresowania ze strony nowych kierowców. Od stycznia przyszłego roku prawo jazdy ma się stać o wiele trudniejsze. Egzaminatorzy darzą do tego, aby egzaminy były o wiele bardziej wymagające, a wiedza podchodzących do nich życiowa, a nie wykuta na blachę. Dzięki nowemu systemowi egzaminującemu, każdy kto będzie się decydował na zdawanie prawa jazdy, musi przygotować się do używania mózgu, a nie ślepego nauczenia się na pamięć testów. W ten sposób na drogach ma pojawić się nowa generacja kierowców, którzy będą lepiej przygotowani i o wiele ostrożniejsi.

To wszystko brzmi pięknie na papierze, ale jak sprawdzi się w rzeczywistości? Jestem pewny tego, że pojawi się duża ilość malkontentów narzekających na podwyższony poziom, niesprawiedliwość egzaminatorów itp. Ze zdawaniem prawa jazdy w Polsce, jest trochę tak jak z kupowaniem kota w worku. Kiedy wsiadasz do samochodu po zdanym egzaminie teoretycznym to nigdy nie wiesz co Cię czeka. Egzaminującej Cię, osobie może nie spodobać się Twój wygląd, sposób mówienia, a nawet kolor włosów. Nowe przepisy mają to zmienić, a sam egzamin ma być sprawiedliwszy.

Jestem zdania, że te zmiany są potrzebne bo patrząc na niektórych znajomych, którzy zdali prawo jazdy, zastanawiam się jak to zrobili? Osoba, która podczas kierowania samochodem potrafi puścić kierownice i zacząć odpalać papierosa nie zasługuje moim zdaniem na to, żeby jeździć z innymi. Potem staje się przyczyną wypadku, a nawet śmierci. Przychodzą punkty karne, szpital, ubezpieczenie samochodu nie pokrywa nawet połowy kosztów, następnie sprawa przed sądem… A przecież tego można było uniknąć dzięki lepszemu systemowi szkolenia kierowców i te zmiany mogą naprawdę pomóc.

Może dzięki nim odejdziemy wreszcie od bzdurnego kształcenia, które osiągnęło swój szczyt podczas egzaminów dojrzałości. Pozornie to zupełnie inna bajka, ale… Ostatnimi czasy matura przerodziła się w konkurs zgadywania intencji osób, które ją układały. Nie zmusza do myślenia, ale do tępego wpasowywania się w klucz. Do niedawna tak samo było z prawem jazdy, a dokładniej z częścią teoretyczną. Wystarczyło, żeby przyszły kierowca spędził tydzień z testami kując się ich na blachę, a już mógł zdać. Teraz będzie inaczej bo pytań ma więcej, a standardowe a,b,c zostanie zastąpione przez odpowiedzi potwierdzające lub przeczące. Spora rewolucja.

Jak każdy, trochę się obawiam tych zmian, ale są one jednak potrzebne. Polskie drogi są niebezpieczne i jest to wina kierowców, a nie dziur w nich. Przecież jeżeli ktoś jeździ rozsądnie to jest w stanie je omijać i dostosowywać się do trudnych warunków. Świry, które na nie nie zważają stają sie przyczyną wypadków. Zmiany mogą pomóc w zmniejszeniu się ich ilości. Pożyjemy, zobaczymy, początki na pewno będą trudne, ale warto się pomęczyć.

Opublikowano motoryzacja, samochody | Otagowano , , , , , | Skomentuj

Koniec taniego jeżdżenia

Początek każdego miesiąca przynosi druzgoczące informacje dla kierowców w naszym kraju. Najpierw zaczęło się od drastycznych podwyżek cen benzyny spowodowanych zamieszkami w Egipcie i późniejszą wojną w Libii. Następnie ciśnienie podniosły podwyżki ceny ubezpieczenia samochodowego, a ostatnie dni pokazały, że jeszcze trochę, a jeżdżenie może stać się przywilejem bogaczy.

Gospodarka na świecie nie wygląda zbyt dobrze. Kryzys dochodzi również do naszego kraju, który dotychczas był uważany za zieloną wyspę na oceanie na oceanie rozszalałej recesji. Niestety ostatnie wydarzenia i podwyżki ubezpieczeń aut pokazują dobitnie, że samochody mogą w przyszłości stać się dobrem luksusowym. Osoby, które jeżdżą dużo miały do niedawna możliwość zaoszczędzenia sporej ilości pieniędzy dzięki alternatywnym paliwom. Niestety dzisiaj ceny ropy znowu skaczą do góry, a gaz także jest niepewną inwestycją.

W takiej sytuacji kierowcy nie mają innego wyjścia jak tylko zaciśnięcie zębów i przełknięcie podwyżek. Psioczenie na rząd nic nie da, ponieważ wzrost akcyzy na gaz została zaplanowany przez unię. Eurokraci doszli do wniosku, że gaz w Polsce jest zbyt tani i zamierzają podnieść akcyzę na niego około 4 krotnie! Do 2018 roku cena LPG może wzrosnąć do około 4 zł, ale co najzabawniejsze nadal będzie najniższa na rynku. Większe zmartwienia napędzają kierowcom rosnące wydatki na ropę. Dealerzy samochodowy przekonywali ich, że na dieslach można sporo oszczędzić.

Do niedawna była to prawda, ale wraz z podniesieniem kosztów ubezpieczenia samochodu wzrosły także ceny ropy. Z tego powodu już 1 stycznia koszt jednego litra ropy może się powiększyć o około 20 gr i nie jest to koniec podwyżek. Niektórzy eksperci do spraw surowców ostrzegają nawet przed podwyżkami do takiego poziomu, że czysta ropa stanie się droższa od benzyny. Byłby to już szczyt absurdu, lecz w dzisiejszych niepewnych czasach trudno wskazywać na coś z całkowitą pewnością, a nawet przewidywania robią się coraz trudniejsze.

Cała sytuacja z podwyżkami może i byłaby jeszcze jakoś do przełknięcia, gdyby nie to co dzieję się za naszą zachodnią granicą. W Rosji już niedługo odbędą się kolejne wybory prezydenckie, więc o podwyżkach nie ma mowy. Suma, którą trzeba wyłożyć na ubezpieczenie samochodu pozostaje nadal niezmienna, a o wzroście cen paliwa nikt tutaj nie słyszał. To celowe zagranie rosyjskich polityków zgromadzonych wokół partii Putina, który nie ukrywa się z tym, że ma duże wpływy w firmach gazowych i może wywierać na nie presję. Szkoda, że w Polsce coś takiego nie jest możliwe. Niby już niedługo wybory, ale ceny straszą.

Samochód nigdy nie był tani w eksploatacji, ale to co dzieje się teraz na świecie może naprawdę budzić przerażenie. Musimy pamiętać, o tym, że cała współczesna gospodarka- transport, sprzedaż, dosłownie wszystko- jest oparta na paliwie, a wzrosty jego cen wywołają mniejszą ilość pieniędzy w portfelach zwykłych ludzi. Przyszłość nie zapowiada się zbyt przyjemnie, ale trzeba mieć nadzieję na to, że sytuacja na rynkach jakoś się uspokoi i będzie nam się żyło lepiej, a przede wszystkim taniej.

Opublikowano motoryzacja, samochody | Otagowano , , , , , , , , | Skomentuj

Super auto, czy bezużyteczny śmieć?

Ludzi nie interesują zwykłe samochody. Przynajmniej takich ludzi, dla których motoryzacja to prawdziwa pasja, a jazdę samochodem traktują jak przyjemność. Dla nich liczy się pojemność silnika, marka i opływowa karoseria. Mają w nosie spalanie i ceny paliwa, liczy się tylko czysta zabawa i przyjemność kiedy siedzą za kółkiem. Do nich skierowane są super auta. Kosztują miliony, ale najczęściej nie mają za grosz praktyczności.

Ubezpieczenia samochodu to dobry biznes. Zwłaszcza dla kogoś kto prowadzi taką firmę i pewnego dnia zjawia się u niego jegomość z chęcią ubezpieczenia nowego nabytku. Ten nabytek to super auto. Pojazd piękny, szybki i przede wszystkim kosztowny w ubezpieczeniu. Kosztowny, ale nasz pasjonat płaci bo stać go i kocha swoją zabawkę ponad życie. Tak, ilość pieniędzy i miłość do wozu to pierwsze wyznaczniki miłośnika super bryk. Pomyślcie sami: czy zwykły śmiertelnik kupiłbym samochód za kilka milionów złotych( a czasami nawet euro)? Oczywiście, że nie, a kiedy ktoś jest bogaty to dba o swoje cacuszko.

Ten tekst nie będzie jednak pieśnią pochwalną na cześć takich osób, a raczej czymś zupełnie przeciwnym. Super samochód to najczęściej pojazd, który jest totalnie niepraktyczny! Nie zmieścisz w nim całej rodziny, bagażnik jest za mały nawet na podręczną torbę, a widok zza kierownicy tak podły, że musisz sterować na czucie. Pojazdy za miliony nie nadają sie na co dzień. Duża ilość osób o tym zapomina i kiedy zarabia pierwsze poważne pieniądze to od razu pakuje się do sportowego porsche i zaczyna ” błyszczeć” na ulicy. To nic, że nikt nie podziela jej radości. Ona się cieszy z samochodu i w sumie to dobrze…

W sumie bo najczęściej chwali się potem swoim cackiem. Jego silnikiem, tym ile tankuje i jaka jest bogata. Pozerstwo to coś czego nienawidzę, a kojarzy mi się ono nieodzownie z super autami. One cały czas udają. Udają, że są piękne, że każdy je chce i że nie trzeba przejmować się paliwem. Dlatego są zupełnie niepraktyczne. Moje podejście do kwestii samochodów jest takie, że mają one przede wszystkim służyć do poruszania się. Piękno tak, ale nie ekstrawaganckie i za cenę i dziwnego wzorku ludzi, którzy dostrzegają, że to tylko udawanie.

Jedyny sportowy pojazd, na który mógłbym się zdecydować i wydać krocie na ubezpieczenie samochodu to stary Lotus Elise. Auto piękne bo nie udaje. Nie ma w nim zbędnych gadżetów. Jest proste, piękne i służy tylko do jednego- jeżdżenia szybko i czerpania z tego przyjemności. Żaden biznesmen czy gwiazdor filmowy by się na niego nie zdecydował bo nie ma ogrzewanych siedzeń, brak w nim ani centymetra skóry, że o radiu nawet nie wspomnę. To kwintesencja motoryzacji, która dla mnie jest dziełem sztuki. Żyjemy w czasach, kiedy wszystko musi mieć multum opcji, a ten samochód tego nie ma i to stanowi o jego piękno.

Tak więc jeśli spotkacie gdzieś na ulicy super auto to przyjrzyjcie mu się dobrze, a nawet zachwyćcie nim przez chwilę. Pozerstwo i chęć wywoływania zazdrości u innych to główny powód, dla którego jego kierowca wydał miliony na pojazd, którego pewnie nawet nie docenia i zwracał przede wszystkim uwagę na elektryczne szyby. W samochodach chodzi o coś innego moim zdaniem. Nikt nie musi podzielać mojej opinii, ale jeśli doczytałeś do tego momentu to chyba udało mi się Ciebie zainteresować.

Opublikowano motoryzacja, samochody | Otagowano , , , , , , , | Skomentuj

Witaj, świecie!

Witaj w WordPressie. To jest Twój pierwszy wpis. Zmodyfikuj go lub usuń, a następnie rozpocznij blogowanie!

Opublikowano Bez kategorii | 1 komentarz