Ach ta motoryzacja

Samochody nie są już niczym wyjątkowym i widuje się je na co dzień w tak wielkich ilościach, że na większości ludzi nie robią dużego wrażenia. Często bardziej jesteśmy zainteresowani wzrostem ceny ubezpieczenia samochodowego niż emocjami jakie kryją się za każdym samochodem. Moim zdaniem to trochę smutne, ponieważ gdzieś uleciał ten czar jaki miał w sobie samochód jeszcze 10 lat temu. Wtedy posiadacz auta czuł się jak król życia. Własne cztery kółka to niezależność i możliwość poruszania się gdzie się tylko podoba. Niestety dzisiaj emocje i odczucia coraz częściej przegrywają z bezduszną kalkulacją i kryzysem.

Kiedy samochody pojawiły się po raz pierwszy na drogach, to od razu budziły powszechne zainteresowanie. Oczywiście było też grono osób, które obawiało się nowego wynalazku, a nawet twierdziło, że jest on zbędny i szkodliwy. Sam nie wiem na jakiej podstawi dochodzono do tak dziwnych wniosków, ale kto zrozumie ludzi? Z początku na samochody mogli sobie pozwolić tylko najbogatsi i patrzono na nie, jak na kolejną ekscentryczną zachciankę burżuazji, która nie ma już co robić z pieniędzmi. Rzeczywiście z początku samochody, a dokładniej automobile, jak je wtedy nazywano, służyły głównie do rozrywki, jednak z biegiem czasu się to zmieniło. Auta stawały się coraz bardziej powszechne, jednak ich pozyskanie nie było takie proste.

Kiedy zakończyła się druga wojna światowa i władze w naszym kraju przejęli komuniści, to od razu stało się jasne, że posiadanie własnego samochodu będzie bardzo utrudnione. Nie chodzi tutaj o same ceny tych pojazdów w tamtych burzliwych czasach, ale raczej, o to, że Stalin wydał odgórny nakaz poruszania się środkami komunikacji miejskiej. Ludzie mieli podróżować w autobusach, tramwajach, a na dalsze podróże wybierać się pociągami. Szybko zdano sobie jednak sprawę, że w taki sposób nie pozyska się sympatii ludzi i kiedy towarzysz Stalin przeniósł się do lepszego świata, od razu rozpoczęto program mający na celu wyposażyć przeciętnego Polaka w samochód. To nic, że na wymarzone cztery kółka trzeba było się zapisywać z wyprzedzeniem. Zawsze istniała nadzieja, że w końcu się je otrzyma.

Tym sposobem doszliśmy do obecnych, kapitalistycznych czasów, kiedy samochody są teoretycznie na wyciągnięcie ręki, ale koszty ich utrzymania i poruszania się nimi stają się coraz większe. Wiem, że brzmi to zabawnie, ale co na to poradzić. Jeszcze trochę i na auto będą mogli sobie poradzić tylko najbogatsi ludzie, których nie będzie przerażać widmo wysokich cen paliwa, kosztów ubezpieczenia samochodu i innych wydatków z tym związanych. W pewnym sensie zatoczymy wreszcie koło, ale równocześnie może uda się nam poprawić kondycję Polaków. Szczerze mówiąc, w dużych miastach samochody i tak nie są nikomu potrzebne, ponieważ korki skutecznie ograniczają poruszanie się nimi, a koszty biletów komunikacji miejskiej są śmiesznie niskie. Pora, więc przerzucić się na coś innego.

Zmiany są nieuniknione. Kto wie, czy za kilkanaście lat samochody nie przejdą do takiego samego lamusa jak wcześniej dorożki? Trudno przewidzieć przyszłość, ale jednego trzeba być pewnym: cokolwiek by się nie stało, to ludzie zawsze znajdą jakiś sposób na przemieszczanie się. Jedne mogą być lepsze, a inne gorsze, ale na pewno nie będzie powrotu do dawnych długości podróży. Za bardzo przyzwyczailiśmy się do ciągłego ruchu.

Ten wpis został opublikowany w kategorii motoryzacja, samochody i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Możliwość komentowania jest wyłączona.